Dagmara obudziła się o 3:00. Źle się czuła, wymiotowała. Gdy wymioty ustąpiły z ulgą upadła na łóżko i zasnęła. O 8:00 obudził ją telefon od Kamila:
-Hej kotku, co robisz?
-Śpię, a co?
-Bo tak sobie pomyślałem, że może byśmy się dzisiaj spotkali u mnie, Wiktor kazał ci przekazać, że pogrzeb Milki (przyjaciółka która wskoczyła z balkonu) będzie w przyszły piątek...
Zapanowała cisza. Po chwili Daga odezwała się:
- Może u mnie, mam wolną chatę? Ojciec wyjechał.
-spoko to idę
- ok to pa.
Oszołomiona wydarzeniami z zeszłego dnia zasnęła. Obudziło ją wskoczenie Kamila do jej pokoju przez okno. Powiedział:
-Już jestem!
- Przepraszam jakoś tak zasnęłam.. już się ubieram.
W tym samym czasie chłopak dalej ciągnął rozmowę:
- Jak się bawiłaś wczoraj?
- Świetnie, tylko że wymiotowałam strasznie.
- Spoko, przyzwyczaisz się.
-Taa.
Przebrała się , już chciała zakładać koszulkę, Kamil zaczął ją namiętnie całować. Po chwili opamiętania Dagmara zrobiła to samo. Zrobili "to". W pewnym momencie Daga wybiegła do WC. Znowu wymiotowała. Kamil zapytał:
- Wszystko Ok?
- Tak, to tylko po wczoraj.
- Dagmara nie wydaje mi się. Przedwczoraj też wymiotowałaś.
- Faktycznie... coś ze mną się dzieje. Jak myślisz?
- Może, może ty jesteś... w ciąży?
-Co, ja?! O matkoo..
- Pójdę do apteki po test
- Przecież ja nie jestem w ciąży...
- Ale możesz być, kochanie..
- Niech ci będzie, idź.
Poszedł. Siedziała zdnenerwowana na łóźku kiedy usłyszała głos jakiejś kobiety: "O kochanie! Jaki śliczny dom! Tak się cieszę, że będziemy tu razem mieszkać!". Jeszcze było słychać pomruk jak zwykle spokojnego i tym razem wesołego taty "Yhym" co miało oznaczać zapewne "Tak". Szybko pobiegła na dół i zaciągnęła nerwowo tatę do jego gabinetu ..
Kometować czy się podoba! ;) Autorka. <3
OdpowiedzUsuń