Smutna Historia 3/5
-To ty mnie nie pamiętasz ?
Vann odsunęła się od szpitalnego łóżka..W pewnej chwili ogarnął ją strach jak i złość do starego chłopaka.
-Jestem Vanessa Ligh..2 lata temu poznaliśmy się na internecie, okazało się też że, zostaniemy sąsiadami..
Poszliśmy jakby do parku..Siedzieliśmy na schodach i się całowaliśmy..To była miłość od pierwszego wejrzenia..
W tym momencie Vann popłakała się..
Chłopak widząc smutek dziewczyny przytulił ją i powiedział ,,wszystko się jeszcze ułoży"
-A jak się nazywam?
Dziewczyna uśmiachneła się i nadal płakała.
-Jesteś Marcin..Marcin Bel'e..Twój ojciec jest Włochem, a matka Polką.
-Pamiętam ciebie..Pamiętam też tego chłopaka..ale nic pozatym..
-Kochanie..wrócę jutro z jakimś ubraniem..Pa
-Trzymaj się ! - i zmęczony zaczął myśleć o przeszłości
Dzień ten minął bardzo szybko..Niedługo zbliżała się 18-stka Vann..Ale dziewczyna nawet o tym nie pomyślała..Poszła do sklepu by kupić mu jakieś ciuchy..Po powrocie do domu ojciec ją zatrzymał
-Vann..
-Czego?!
-Za 3 dni twoje urodziny..Czas byś się wyprowadziła i wiodła swoje życie..
-Co ?! Chcecie mnie zostawić ?!
-Nie, nie, nie..Damy ci na początek 20 000tyś. na studia i dom..
-Nienawidzę was !
Dziewczyna wiedziała iż nie da sama sobie rady..
Pobiegła do pokoju i zaczeła się pakować..Wyniosła cały swój pokój i przez chwilę siedziała na walizkach przed domem..spojżała do przodu na nowy dom Marcina..weszła do niego..miała klucze.
Rozpakowała się w pokoju i odetchnęła z ulga kiedy nagle pomyślała że. przecież musi poinformować Marcina..
Vann poszła do szpitalu by poinformować Marcina o swoich zamiarach..
Vann odsunęła się od szpitalnego łóżka..W pewnej chwili ogarnął ją strach jak i złość do starego chłopaka.
-Jestem Vanessa Ligh..2 lata temu poznaliśmy się na internecie, okazało się też że, zostaniemy sąsiadami..
Poszliśmy jakby do parku..Siedzieliśmy na schodach i się całowaliśmy..To była miłość od pierwszego wejrzenia..
W tym momencie Vann popłakała się..
Chłopak widząc smutek dziewczyny przytulił ją i powiedział ,,wszystko się jeszcze ułoży"
-A jak się nazywam?
Dziewczyna uśmiachneła się i nadal płakała.
-Jesteś Marcin..Marcin Bel'e..Twój ojciec jest Włochem, a matka Polką.
-Pamiętam ciebie..Pamiętam też tego chłopaka..ale nic pozatym..
-Kochanie..wrócę jutro z jakimś ubraniem..Pa
-Trzymaj się ! - i zmęczony zaczął myśleć o przeszłości
Dzień ten minął bardzo szybko..Niedługo zbliżała się 18-stka Vann..Ale dziewczyna nawet o tym nie pomyślała..Poszła do sklepu by kupić mu jakieś ciuchy..Po powrocie do domu ojciec ją zatrzymał
-Vann..
-Czego?!
-Za 3 dni twoje urodziny..Czas byś się wyprowadziła i wiodła swoje życie..
-Co ?! Chcecie mnie zostawić ?!
-Nie, nie, nie..Damy ci na początek 20 000tyś. na studia i dom..
-Nienawidzę was !
Dziewczyna wiedziała iż nie da sama sobie rady..
Pobiegła do pokoju i zaczeła się pakować..Wyniosła cały swój pokój i przez chwilę siedziała na walizkach przed domem..spojżała do przodu na nowy dom Marcina..weszła do niego..miała klucze.
Rozpakowała się w pokoju i odetchnęła z ulga kiedy nagle pomyślała że. przecież musi poinformować Marcina..
Vann poszła do szpitalu by poinformować Marcina o swoich zamiarach..
Smutna Historia 1/5
Vanessa właśnie wracała z codziennego spaceru z rodzeństwem.Ogółem miała
bardzo trudne dzieciństwo..Kiedy jej rodzice imprezowali, ona zajmowała
się domem i rodzeństwem.
Po całym dniu rodzice wrócili i ogłosili że będą mieli 4 dziecko.Zbulwersowana Vann z myślą o kolejnym dziecku do opiekowania ubrała ciemne glany i z hukiem wyszła z domu.
Wróciła po 2 dniach z myślą że rodzice rzuca się na nią i powiedzą że się o nią martwili..Lecz leżeli na kanapie i marudzili czemu tak szybko wróciła..
Zdesperowana nastolatka szybko poszła do pokoju by poszukać na internecie znajomych.
Weszła na pewny czat na którym się poznaje ludzi z miasta.Byli dostępni tylko chłopacy..Borys i Michał.
Imię Michał kojarzyło jej się z byłym dlatego napisała do Borysa.rozmawiali do 3 w nocy i się umówili kolejnego dnia.
Vann nie mogła zasnąć, była tak podekscytowana, że spała tylko z 2 godziny.
Kiedy wychodziła zapaliła jeszcze papierosa na balkonie.Matka której się skończyły szybko do niej podeszła uśmiechnęła się i jej zabrała, po czym sama się zaciągnęła.Zdenerwowana wyszła, ku jej zdziwieniu przed ich domem stanęła nowa działka na nowy dom.Przed nia stał śliczny chłopak który się uśmiechnął poczym powiedział tylko te słowa ,,Hej..Pisałaś z Borysem, a tak naprawdę jestem Marcin..Widać zostaniemy sąsiadami" Dał jej po tym różę, a ona odwdzięczyła się czułym pocałunkiem...Siedzieli tak potem na schodach do parku całując się i rozmawiając cały dzień.
To była miłość od pierwszego wejrzenia kiedy nagle....
Po całym dniu rodzice wrócili i ogłosili że będą mieli 4 dziecko.Zbulwersowana Vann z myślą o kolejnym dziecku do opiekowania ubrała ciemne glany i z hukiem wyszła z domu.
Wróciła po 2 dniach z myślą że rodzice rzuca się na nią i powiedzą że się o nią martwili..Lecz leżeli na kanapie i marudzili czemu tak szybko wróciła..
Zdesperowana nastolatka szybko poszła do pokoju by poszukać na internecie znajomych.
Weszła na pewny czat na którym się poznaje ludzi z miasta.Byli dostępni tylko chłopacy..Borys i Michał.
Imię Michał kojarzyło jej się z byłym dlatego napisała do Borysa.rozmawiali do 3 w nocy i się umówili kolejnego dnia.
Vann nie mogła zasnąć, była tak podekscytowana, że spała tylko z 2 godziny.
Kiedy wychodziła zapaliła jeszcze papierosa na balkonie.Matka której się skończyły szybko do niej podeszła uśmiechnęła się i jej zabrała, po czym sama się zaciągnęła.Zdenerwowana wyszła, ku jej zdziwieniu przed ich domem stanęła nowa działka na nowy dom.Przed nia stał śliczny chłopak który się uśmiechnął poczym powiedział tylko te słowa ,,Hej..Pisałaś z Borysem, a tak naprawdę jestem Marcin..Widać zostaniemy sąsiadami" Dał jej po tym różę, a ona odwdzięczyła się czułym pocałunkiem...Siedzieli tak potem na schodach do parku całując się i rozmawiając cały dzień.
To była miłość od pierwszego wejrzenia kiedy nagle....
"Daga." rozdział I
Rozdział I. "Daga"2 Stycznia. Pełno śniegu, mróz dzwonki grają cicho pośród świstu nocnego wiatru. Daga wracała z imprezy u Kamila w krótkiej spódniczce, kabaretkach i w wyzywającej koszulce zza której widać jej było stanik w koronkę. Oczy miała załzawione, jej najbliższa przyjaciółka wyskoczyła na imprezie z balkonu, zginęła na miejscu. Ale nie mogła tak się pokazać tacie, nikomu. Nie była już dzieckiem, miała przecież 17 lat. Weszła właśnie do ogromnego domu. Zdjęła czarne szpilki i weszła do ciemnego salonu. W kominku palił się żywo ogień. W pewnym momencie siedzący przed kominkiem na potężnym fotelu ojciec zapytał :
- Gdzie byłaś?
- U Marty...
- Nie kłam... wiem, że tam nie byłaś. Znowu spotykasz się z tym Kamilem?
- No.. tak.
- Mówiłem Ci o nim. Czemu mnie nie posłuchałaś?
- Bo nie, w ogóle co to za przesłuchanie?!
- Dagmara... chcę żebyś miała jak najlepiej. Wiesz jak mi ciężko po śmierci mamy...
W tym momencie Dagmarze napłynęły łzy do oczu. Wiedziała jak to jest, sama straciła matkę .
- Tato... stało się. Wiem jak ci ciężko. Ale zrozum on jest dla mnie ważny, nie chcę też niego stracić...
I będę się z nim spotykać czy ci się to podoba czy nie.
I wyszła z salonu. Pobiegła do pokoju, rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać...
"Daga." rodz. II
Dagmara obudziła się o 3:00. Źle się czuła, wymiotowała. Gdy wymioty
ustąpiły z ulgą upadła na łóżko i zasnęła. O 8:00 obudził ją telefon od
Kamila:
-Hej kotku, co robisz?
-Śpię, a co?
-Bo tak sobie pomyślałem, że może byśmy się dzisiaj spotkali u mnie, Wiktor kazał ci przekazać, że pogrzeb Milki (przyjaciółka która wskoczyła z balkonu) będzie w przyszły piątek...
Zapanowała cisza. Po chwili Daga odezwała się:
- Może u mnie, mam wolną chatę? Ojciec wyjechał.
-spoko to idę
- ok to pa.
Oszołomiona wydarzeniami z zeszłego dnia zasnęła. Obudziło ją wskoczenie Kamila do jej pokoju przez okno. Powiedział:
-Już jestem!
- Przepraszam jakoś tak zasnęłam.. już się ubieram.
W tym samym czasie chłopak dalej ciągnął rozmowę:
- Jak się bawiłaś wczoraj?
- Świetnie, tylko że wymiotowałam strasznie.
- Spoko, przyzwyczaisz się.
-Taa.
Przebrała się , już chciała zakładać koszulkę, Kamil zaczął ją namiętnie całować. Po chwili opamiętania Dagmara zrobiła to samo. Zrobili "to".W pewnym momencie Daga wybiegła do WC. Znowu wymiotowała. Kamil zapytał:
- Wszystko Ok?
- Tak, to tylko po wczoraj.
- Dagmara nie wydaje mi się. Przedwczoraj też wymiotowałaś.
- Faktycznie... coś ze mną się dzieje. Jak myślisz?
- Może, może ty jesteś... w ciąży?
-Co, ja?! O matkoo..
- Pójdę do apteki po test
- Przecież ja nie jestem w ciąży...
- Ale możesz być, kochanie..
- Niech ci będzie, idź.
Poszedł. Siedziała zdnenerwowana na łóźku kiedy usłyszała głos jakiejś kobiety: "O kochanie! Jaki śliczny dom! Tak się cieszę, że będziemy tu razem mieszkać!". Jeszcze było słychać pomruk jak zwykle spokojnego i tym razem wesołego taty "Yhym" co miało oznaczać zapewne "Tak". Szybko pobiegła na dół i zaciągnęła nerwowo tatę do jego gabinetu ..
-Hej kotku, co robisz?
-Śpię, a co?
-Bo tak sobie pomyślałem, że może byśmy się dzisiaj spotkali u mnie, Wiktor kazał ci przekazać, że pogrzeb Milki (przyjaciółka która wskoczyła z balkonu) będzie w przyszły piątek...
Zapanowała cisza. Po chwili Daga odezwała się:
- Może u mnie, mam wolną chatę? Ojciec wyjechał.
-spoko to idę
- ok to pa.
Oszołomiona wydarzeniami z zeszłego dnia zasnęła. Obudziło ją wskoczenie Kamila do jej pokoju przez okno. Powiedział:
-Już jestem!
- Przepraszam jakoś tak zasnęłam.. już się ubieram.
W tym samym czasie chłopak dalej ciągnął rozmowę:
- Jak się bawiłaś wczoraj?
- Świetnie, tylko że wymiotowałam strasznie.
- Spoko, przyzwyczaisz się.
-Taa.
Przebrała się , już chciała zakładać koszulkę, Kamil zaczął ją namiętnie całować. Po chwili opamiętania Dagmara zrobiła to samo. Zrobili "to".W pewnym momencie Daga wybiegła do WC. Znowu wymiotowała. Kamil zapytał:
- Wszystko Ok?
- Tak, to tylko po wczoraj.
- Dagmara nie wydaje mi się. Przedwczoraj też wymiotowałaś.
- Faktycznie... coś ze mną się dzieje. Jak myślisz?
- Może, może ty jesteś... w ciąży?
-Co, ja?! O matkoo..
- Pójdę do apteki po test
- Przecież ja nie jestem w ciąży...
- Ale możesz być, kochanie..
- Niech ci będzie, idź.
Poszedł. Siedziała zdnenerwowana na łóźku kiedy usłyszała głos jakiejś kobiety: "O kochanie! Jaki śliczny dom! Tak się cieszę, że będziemy tu razem mieszkać!". Jeszcze było słychać pomruk jak zwykle spokojnego i tym razem wesołego taty "Yhym" co miało oznaczać zapewne "Tak". Szybko pobiegła na dół i zaciągnęła nerwowo tatę do jego gabinetu ..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz