poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Miłość od pierwszego wejrzenia 4/5

Van szła powoli do Marcina układając sobie w myślach słowa ktore wyjaśnią mu o wprowadzeniu do jego domu.
-,,Rodzice wygonili mnie z domu..mam całkiem dużo pieniędzy ..mogę u ciebie zamieszkać ? "
-,,Nie, wyjdę na idiotkę"
-,,Kochanie..rodzie dali mi pieniądze na studia..niestety kazali mi się wyprowadzić..masz swój dom..mogę sie wprowadzić ? "
-,,Ah..pustka..no dobrze..powiem mu to na żywca.! "
Vanessa stała przed szpitalem..jej noga ubrana w ciężkie glany zamarła w miejscu..bała się..po 10 minutach weszła..Marcina nie było w sali..Van zadrżała, szybko pobiegła do pielęgniarki..
- Co się stało z Marcinem Bel'e z sali 13 ?!
-Spokojnie..znajduje się teraz na sali operacyjnej..
-Co się stało ?!
-Nasi najlepsi lekarze badają jego zdrowie, stan oraz organy wewnętrzne..
Van stoczyła się na ziemię usiadła pod blatem i zaczeła płakać..podeszła do niej jakaś kobieta.
-Kochanie nie płacz..niedługo wyjdzie ze szpitala i stanie na nogi..
-Kim pani jest ? - zapytała ze zdziwieniem
-Matką Marcina..a ty kim panienko ?
Dziewczyna otarła łzy i spojżała na szczupłą kobietę ubraną w drogie jedwabiste odzienie.
-Jestem dziewczyną Marcina..
Rudowłosa kobieta była zdziwiona..Van niebyła kolorową dziewczyną tylko ciemną nastolatką w krótkiej miniówce..
-Wierzysz w Boga ?! - zapytała podejrzliwie
-Wierze..czemu Pani zadaje takie głupie pytania..? - zapytała juz lekko oburzona
-Sądząc po twoim ubraniu..dziecie moje drogie..choć do mnie do domu a cię jakoś ubiorę..mój Marcinek nie możne się spotykać z takim czupiradłem!
Oburzona Van wstała i krzyknęła :
-Żadne czupiradło proszę Pani !
Kobieta się zaśmiała i zaprowadziła Van do auta..jechali na koniec miasta gdzie ukazała się piękna kremowa villa z basenem..Van zaniemówiła..
-Chodź do garderoby i prywatnego fryzjera..trzeba przefarbować twoje czarne włosy !
-Tylko nie włosy !
-Hah..oj włosy też..
Garderoba była wielka..Van zaniemówiła na widok ciuchów które miała ubrać..
-Ale ja nie chodzę w takich kwiecistych sukniach !
-Żebyś się nie zdziwiła dziecko..
Van posżła do garderoby gdzie pokojówka ją przebrała..Miała na sobie czarną kwiecistą suknie z pasem pod wyszczególnionymi piersiami..na nogach  miała pastelowe lity o czarnym obcasie..Vanessa była przepiękna..kiedy zobaczyła sie w lustrze nie sądziła że kiedyś może nosic takie ładne ciuchy..okazało się że lepiej jej w nich niż w ciemnej skórze..
-Łał..rzeczywiście ładnie..
-A teraz włosy !
Van została zaciągnięta na krzesło siłą..tam fryzjer przefarbował jej czarne włosy na jasno-brązowe włosy...włosy zostały przedłożone do pasa po czym zostały zaplecione w długiego kłosa..
Odmieniona dziewczyna poszła do szpitala kiedy Marcin ja zobaczył zaniemówił :
-Van..Vanessa?!
-Garderoba twojej matki robi duże wrażenie..- dziewczyna się zarumieniła
-Jesteś prześliczna..-chłopak wstał i zaczął ją całować
Jeden pocałunek przemienił się w namiętność która zakończyła się po 10  minutach
-Mogę się do ciebie wprowadzić ? - spytała kiedy siedziała na jego kolanach
-Kiedy chcesz i gdzie chcesz..przed moim domem jest dom twoich rodziców..może zamieszkamy gdzie indziej ?
-A gdzie dokładnie ?
-Nad morzem..dokładnie 56 km stąd..to jak ?
-Tak !-po czym rzuciła się na niego z pocałunkami

sobota, 27 kwietnia 2013

Dodawajcie komentarze ;)

Zachęcamy do komentowania. Już wkrótce dalsze rozdziały "Dagi." :)

"Daga." rozd. III

Gdy weszli do gabinetu ojciec Dagmary odezwał się :
 - Córeczko, co się stało?
 - Kto to jest? (zapytała z pretensją)
 - Moja narzeczona...
 - Narzeczona... jak to?!
 - Nie chciałem ci narazie mówić, nie mamy zbyt częstych kontaków..
 - "Nie chciałem ci mówić" ?! Co ty sobie myślisz?
 - "Co ty sobie myślisz" ?! Jesteś w moim domu, na moim utrzymaniu i masz szanować mnie i Marię,                  zrozumiano?!
Dagmara zdziwiła się. Ojciec nigdy nie podniósł na nią głosu. W nastroju wyczuwalna była gorycz.
Po chwili dziewczyna wyszła z gabinetu. Pani Maria - a w zasadzie prawie jej macocha - powiedziała:
"Podejdź no tu, ja Cię nauczę szacunku!". Daga weszła na schody z trudem zaciskając zęby. Gdy weszła już po schodach, wchodząc do pokoju usłyszała jeszcze "No to dziewucha!". Zamknęła drzwi. W pokoju był już Kamil. Trzymał podłużne, różowe pudełeczko. Był to test ciążowy. Po chwili usiadła obok niego. Kamil widząc nieciekawą minę Dagmary, odezwał się :
- Masz. Zrób go w toalecie, z tyłu jest instrukcja. I pamiętaj.. co by się nie stało jestem z tobą.
Dziewczyna ucałowała go w polik i poszła do toalety. Po 10-ciu minutach wyszła z toalety. Usiadła naprzeciwko chłopaka. Oboje patrzeli na test. Osłupienie Kamila przerwała łza Dagmary, która jakby była ziarnem grochu cicho stukła o dwie kreski, grube czerwone kreski na teście. Zdając sobie sprawę z poważnej i trudnej dla nich obojga sytuacji otarł jej z różowego polika łzę i rzekł niezwykle stłumionym i kochającym głosem:
- Wiem, że tego nie pragnęłaś, jest ci ciężko, ale pamiętaj jestem z tobą.. pomogę Ci.
 Pocałował ją i zszokowany zaistniałą sytuacją mocno przytulił do siebie. Daga także zszokowana zaczęłą płakać. Kamil czując to jeszcze mocniej ją przytulił, ona jeszcze bardziej płakała mu w markową, niebieską bluzę. Kiedy się uspokoiła, powiedziała do chłopaka:
- Kamil... ja się boję...
- Wiem..
- Co powiedzą ludzie... ojciec?
- Teraz musimy się trzymać razem. Tak będzie lepiej i nam i dziecku.
- Dziecku...
- Myślę, że powinniśmy pójść do lekarza.. moja mama nam pomoże. Narazie niech lepiej tylko ona wie.. oczywiście Stasiek i Paula mogą wiedzieć.
-Dobrze..
I pocałowali się. Daga poszła do łazienki doprowadzić się do porządku a Kamil usiadł na krześle i zadzwonił do Staśka, swojego zaufanego kumpla. Opowiedział mu o wszystkim i umówili się, aby spotkać się u Kamila w domu razem z Dagmarą i dziewczyną Staśka Pauliną, dobrą przyjaciółką dziewczyny. Nagle rozległ się wrzask...